Makijaż po mediolańsku: elegancja w trzech gestach
Sekret mediolanek to nie makijaż idealny, tylko właściwy. Lekka baza, jeden akcent i gotowe.

Popatrz na kobiety na Via Montenapoleone: rzadko zobaczysz ciężki makijaż. Makijaż po mediolańsku to ćwiczenie z odejmowania — wyglądać na zadbaną, nie na umalowaną.
Gest pierwszy: skóra, nie maska
Lekki podkład, tylko tam, gdzie trzeba, rozcierany dłońmi. Skóra ma zostać skórą: kilka widocznych piegów to elegancja, nie defekt.
Gest drugi: jeden akcent
Usta albo oczy — nigdy jedno i drugie. Zdecydowana czerwień przy nagich oczach albo intensywne spojrzenie przy naturalnych ustach. Niepisana zasada każdego aperitivo w Brerze.
Gest trzeci: rumieniec
Mgiełka różu w kremie na policzkach, roztarta ku górze. To ten detal, przez który wyglądasz, jakbyś spała osiem godzin — nawet gdy to nieprawda.
To wszystko. Dziesięć minut, trzy produkty — i wychodzisz, wyglądając, jakbyś się wcale nie starała. O to właśnie chodzi.
Autor:
Bellora Team
La redazione beauty di Bellora Cosmetics, Milano.


